Empatia – umiejętność nabyta czy wrodzona?

Czy zdolność słuchania innych, wczuwania się w ich sytuację, usilne próbowanie wspólnego przezwyciężenia problemu lub po prostu bycie z kimś w trudnych momentach jest czymś, z czym się rodzimy, a więc rzeczą naturalną, czy nabytą, a więc niejako wymuszoną i sztucznie przywoływaną?

O egoizmie mówi się z reguły jako o czymś, co tkwi w człowieku stale, od samego początku, więc równie dobrze tak samo powinno się mawiać o empatii, altruizmie – iż jest to cecha, z którą dany osobnik po prostu się rodzi i wiele w tym względzie zmienić nie może.

Sennik: zwiadowca

Lecz – nie jest to aż tak proste do wyjaśnienia. Z jednej strony bowiem istnieje wiele przypadków wśród osób, które dobre dla innych są „od dziecka”, potrafią bowiem słuchać i pocieszać, być dosłownie „do rany przyłóż”.

Nie oznacza to jednak, że ktoś, kto do tej pory nie zważał na cudze problemy, a zapatrzony zdawał się być wyłącznie na samego siebie, że w momencie, gdy postanowi się po prostu zmienić i stać się lepszym człowiekiem – wówczas nie można powiedzieć o kimś takim, że udaje, chcąc się jedynie przypodobać innym, skoro poprzednie „wcielenie” nie wyszło mu na korzyść, zatem podjął próbę wielkiej metamorfozy wewnętrznej.

A nóż jest to całkowicie szczere z jego strony? Poza tym nie jest powiedziane, że ktoś, kto zdawał się być osobą empatyczną „od zawsze”, że to właśnie on nie jest fałszywy i obłudny w tym, co robi? Być może właśnie taki człowiek od samego początku idzie wytyczoną przez siebie ścieżką, która z pozoru wygląda zupełnie inaczej, a tak naprawdę przedstawia się całkowicie odmiennie? Być może ma w tym jakiś swój cel, a więc jest egoistyczny? Ha, i tu pułapka nie do przezwyciężenia, bowiem nikt z nas, na tym etapie, nie jest w stanie przewidzieć do końca tego, czy ktoś jest wobec nas uczciwy, czy też nie.

Nie powinno się mieć absolutnego przeświadczenia, że są osoby wokół nas, za które „dalibyśmy sobie uciąć nawet rękę”, bowiem czyż nie jest tak, że w wielu sytuacjach nawet sami siebie zaskakujemy, wybierając zupełnie inną drogę, aniżeli byśmy się tego wcześniej po sobie spodziewali? Zatem, do czego zmierzam…? Mianowicie do tego, iż człowiek nie powinien ufać nawet sam sobie, bo też nigdy nie potrafi przewidzieć własnych zachowań i reakcji, a co dopiero innych. I nawet fakt, że dana osoba już kilkakrotnie została wystawiona przez nas na próbę nie oznacza od razu, że nie mamy prawa posiadać co do niej żadnych wątpliwości, cienia niepewności. Nie sprowadza się ten wniosek jednak do tego, iż należy natychmiast odsunąć się od ludzi, przestać się im zwierzać, prosić ich o pomoc i zaprzestać z nimi kontaktu, skoro rzekomo nikomu nie można ufać.

Nie, przecież nie o to chodzi, jednakże w naszej świadomości powinno istnieć przekonanie, że nie zawsze czarne jest czarne, a białe – białe, czasem jest coś pośrodku, a czasem coś zupełnie może nas zwodzić. Powracając zatem do głównej myśli tegoż wywodu, a więc empatii i altruizmu, a konkretnie – prawdziwości w nich, muszę dodać, iż doprawdy nie ma nic gorszego, niż z góry podejrzewać ludzi o złe zamiary, ale jeszcze gorszą rzeczą jest wierzyć wszystkim bezgranicznie. Podejmując próbę odpowiedzi na pytanie, zadane na samym początku, chciałabym wyrazić własny pogląd, iż uważam, że empatia jest cechą jak najbardziej wrodzoną, gdyż rodzimy się z nią przeważnie wszyscy.

Żadne dziecko bowiem od samego początku nie jest potworem – staje się nim w momencie zetknięcia z kimś, kto daje mu zły przykład. Dlatego, w miarę rozwoju, umiejętności te często zanikają, a człowiek o nich zapomina, sądząc, że we współczesnym świecie są mu one całkowicie do niczego niepotrzebne, bowiem, żeby przeżyć w miarę bezboleśnie, należy myśleć tylko o własnych sprawach, nie przejmując się nikim. Tego typu hasła obecnie się lansuje, ale kwestia właśnie tego, jak szybko człowiek się opamięta.

Niektórzy w ogóle nie odchodzą od idei empatii, niektórzy wracają na jej drogę całkiem prędko, a niektórzy przypominają sobie o niej na przykład na łożu śmierci, wyznając swoje winy i prosząc o przebaczenie najbliższych, o których uprzednio się w ogóle nie myślało. A jeszcze inni odchodzą i umierają, będąc na przykład skłóconymi z całym światem. Z empatią to trochę tak jak z teorią na temat ludzkich talentów, z którymi podobno rodzimy się wszyscy w jednakowym stopniu. To, czy osiągniemy w nich sukces i mistrzostwo zależy tylko i wyłącznie od tego, na ile będziemy je w sobie pielęgnować i rozwijać. A że nie jesteśmy w stanie pomnożyć wszystkich, zatem wybieramy te, które wydają się nam najciekawsze. I z tego też względu na świecie obraca się tyle fascynujących osób, z których każdy z osobna dobry jest w czymś innym, w jakiejś odrębnej dziedzinie.

Zestawienie to miało na celu uświadomienie, iż z empatią i altruizmem jest zupełnie podobne – obie te cechy zadbane, pielęgnowane i przekazywane ludziom wokoło nie umierają nigdy, tylko żyją w nas i pomagają przetrwać. I hasła, iż należy dbać tylko o własny interes są absolutnie złudne i nie przynoszą ani szczęścia, ani sukcesu.

Opracowanie: Marta Akuszewska

Authors
Tags , , , ,

Related posts

Top